Ale są też prawdy, które, gdy w końcu przekroczą próg, wygnają wstyd, przywracają każdemu należne mu miejsce i sprawiają, że sprawiedliwość rośnie nawet w najsuchszej glebie.
I na tym tarasie zbudowanym potem moich rąk, obmytym szczerymi łzami moich rodziców, w końcu zrozumiałem jedno.
Nie wróciłem do domu za późno.
Wróciłem do domu w samą porę, by przywrócić godność tym, którzy nauczyli mnie żyć.
I tej nocy, pod czystym niebem Périgord, gdy zapach
Świeża kawa, dojrzałe figi i ciepła ziemia łagodnie wznosząca się na dziedzińcu; moi rodzice spali spokojnie.
Po raz pierwszy od dawna.
I tym razem na zawsze.