„Te pieniądze należą do rodziny! Bez Arnauda nigdy nie usłyszałbyś o tej ziemi!”
„Beze mnie” – odpowiedziała Claire – „Arnaud podpisałby kilka fatalnych umów, które poprawiałam za darmo przez trzy lata. A jednak nikt nie zaproponował mi udziału w firmie”.
Arnaud przetarł twarz dłońmi.
„Jesteśmy małżeństwem. Nie możesz trzymać 2 000 000 euro, jakbym był kimś obcym”.
„Dziś rano powiedziałeś mi, że będę musiał cię błagać o zakup środków higienicznych”. Traktowałeś mnie jak kogoś obcego na długo przed tym przelewem.
Nagle zapadła cisza.
Claire otworzyła teczkę. W środku znajdowały się wyciągi, wydrukowane e-maile i czarny notes.
„Przez ostatnie cztery miesiące śledziłam, co się tu dzieje”.
„Czy nas szpiegowałaś?” – wykrzyknęła oburzona Françoise.
„Zapisywałam to, co potem próbowali mi wmówić, że sobie wyobraziłam”.
Przeczytała kilka linijek.
„12 lutego: Arnaud odwołuje mój lunch z Sophie bez uprzedzenia, a potem twierdzi, że moi przyjaciele mnie od niego nastawiają. 23 lutego: Françoise mówi przed sprzątaczką, że żona bez pensji to tylko ozdoba. 4 marca: Arnaud nie pozwala mi odnowić członkostwa zawodowego, bo nie widzi sensu w płaceniu za karierę, która się skończyła”. 18 marca: Arnaud mówi swojemu wspólnikowi, że wolałby, żebym nie pracowała, bo zależna żona sprawia mniej problemów.
„To był żart” – mruknął.
„Powtarzające się żarty stają się metodą”.
Potem wyjęła telefon.
„Dwa tygodnie temu Françoise zostawiła swój odblokowany telefon na blacie. Zobaczyłam wiadomość od jej kuzynki Mireille. Zrobiłam jej zdjęcie”.
Françoise zbladła.
„Nie miałaś prawa”.
Claire przeczytała:
„Prawie udało mi się przekonać Arnauda, że Claire go rani. Jak tylko ją zostawi, znowu porozmawiam z nim o Élodie Beaumont. Jej ojciec szuka partnera do swoich projektów nieruchomościowych. Arnaud mógłby potroić swoje obroty”.
Arnaud powoli odwrócił głowę w stronę matki.
„Naprawdę?”
„Myślałem o twojej przyszłości”.
— Niszcząc moje małżeństwo?
— Twoje małżeństwo
„To był błąd!” – wykrzyknęła Françoise. „Ta dziewczyna nie pochodzi z naszego świata. Uwiodła cię swoimi dyplomami, a potem wpasowała się w twoje wygodne życie”.
Claire poczuła narastającą złość, ale jej głos pozostał niski.
„Porzuciłam karierę, którą kochałam dla twojego syna. Pracowałam za darmo dla jego rodziny, dla jego wizerunku, a czasem dla jego firmy. Komfort nie był darmowy. Zapłaciłam za to życiem”.
Arnaud spojrzał na matkę, jakby w końcu odkrył maszynę, w której zgodził się być trybikiem.
„Chciałaś, żebym poślubił Élodie ze względu na koneksje jej ojca?”
„Chciałem, żebyś dorównała nazwisku Delmas”.
„A ja” – zapytał – „co ja byłam w twoim planie?”
Françoise nie odpowiedziała.
Claire zapięła bluzkę.
„Twoje walizki są spakowane, Françoise”. Firma przeprowadzkowa przyjedzie za 40 minut.
„Słucham?”
„Zarezerwowałam trzy miesiące w hotelu w Tassin-la-Demi-Lune. Jest kuchnia, sprzątanie i parking. Nie będziesz bezdomny. Ale nie będziesz już tu spał”.
Françoise zwróciła się do syna.
„Arnaud, powiedz coś!”
Trzymał się bez ruchu.
„Ten dom też jest mój” – kontynuowała Claire. „I nie chcę tu mieszkać z kimś, kto twierdzi, że pozbawianie mnie jedzenia to akceptowalny sposób na edukację”.
„Jesteś manipulatorem!” krzyknęła Françoise. „Kawalerem!”
„Nie. Karierowicz zgodziłby się milczeć, żeby cieszyć się otoczeniem. Jestem gotowy do wyjścia”.
Arnaud gwałtownie uniósł głowę.
„Wyjść?”
„Tak. Spotkałem się z prawnikiem. Dokumenty są gotowe”. Umowa przedmałżeńska jest jasna: ty zachowujesz swoją firmę, ja swój majątek osobisty i dochody z firmy. Jutro mogę złożyć pozew o rozwód.
Zrzedła jej mina.
„Miałeś wszystko zaplanowane”.