„Chcę, żeby moi synowie byli bezpieczni i żeby Justin przestał wygrywać kłamstwami” – odpowiedziała Cassidy. „Chcę wejść do tego pokoju i nie czuć, że mam coś do ukrycia”.
Maxwell uśmiechnął się i powiedział, że wejście bez wstydu było najważniejszą częścią planu. „Załatwię chłopakom samochód i stroje galowe, które będą mogli zatrzymać na zawsze” – powiedział.
„Wybrałam też dla ciebie sukienkę, która, jak sądzę, posłuży ci jako zbroja na wieczór”. Cassidy zapytała, dlaczego tak się stara, a on przyznał, że ma więcej pieniędzy, niż potrzebuje, i za mało okazji, żeby je przeznaczyć na coś dobrego.
Następnego dnia do mieszkania dotarły trzy białe pudła przewiązane jedwabnymi wstążkami. Chłopcy byli zachwyceni, znajdując maleńkie kombinezony, miękkie i wygodne, a nie sztywne i drapiące.
Mason krzyknął, że jest tajnym agentem, a Toby dotknął tkaniny i powiedział, że w dotyku przypomina chmurę. Cassidy otworzyła pudełko i znalazła sukienkę z szmaragdowego jedwabiu, który płynął jak woda.
W środku znajdowała się notatka od Maxwell, która kazała jej wejść do pokoju, jakby była odpowiedzią na wszystkie pytania. Zabrała sukienkę do sypialni i stanęła przed lustrem, przyciskając ją do piersi.
Nie miała na sobie niczego pięknego od tylu lat, że prawie zapomniała, że jest kobietą, a nie tylko maszyną do przetrwania. Justin przez lata wmawiał jej, że każde jej piękno jest ciężarem lub rozpraszaczem.