Odwrócił się do mnie. „Przepraszam, Jalissa. Tak bardzo, bardzo przepraszam”.
„Tato…” Wyciągnęłam rękę, ale pokręcił głową.
„Jadę do motelu, Eleanor. Papiery rozwodowe są w tej kopercie. Przeniosłam już swoją połowę wspólnego konta. Masz dom, ale nie masz nikogo, kto spłaciłby kredyt hipoteczny. Radzę ci poprosić Vanessę o pieniądze.
Vanessa, która milczała przez cały czas, gwałtownie sapnęła. „Ja? Wychodzę za mąż! Potrzebuję tych pieniędzy na ośrodek wczasowy!”
„W takim razie chyba lepiej zacznij pracować” – powiedział Daniel. Spojrzał na Adriena i skinął głową – przekazując pałeczkę. Potem wyszedł.
Zapadła ciężka cisza. Moja mama stała pośrodku pokoju, jej opalenizna z Bahamów wyglądała jak tandetny kostium. Spojrzała na mnie, jej oczy błądziły, szukając „bankomatu”, który tak dobrze wyćwiczyła.
„Jalissa, kochanie… nie możesz mu na to pozwolić. Musisz z nim porozmawiać. Jeśli dom zniknie, gdzie będę mieszkać? Czeka cię ta pierwsza oferta publiczna… zostaniesz milionerką. Co to dla ciebie kilka tysięcy miesięcznie?”
Spojrzałam na kobietę, która mnie niosła, i nie poczułam… nic. Żadnego gniewu. Żadnej nienawiści. Tylko głęboką, wyzwalającą pustkę.
„Mamo” – powiedziałam spokojnym głosem. „Umarłam”.
Mrugnęła. „Co?”
„Ta «odpowiedzialna» Jalissa, ta, która zapłaciła za opony, sznurówki i kłamstwa… zmarła o 23:52 w zeszły wtorek. Odeszła”. Spojrzałam na Adriena, a potem z powrotem na nią. „Nie ma już pieniędzy. Nie ma już niedziel o 18:00. Wybrałaś”
Bahamy. Teraz będziesz tam mieszkać”.
„Wybierasz go?” krzyknęła, wskazując na Adriena. „Obcego?”