W innych kazała sobie płacić za każdą łzę.
Ale w obliczu tej staruszki, złamanej czasem i własnym sumieniem, nie czuła ani triumfu, ani zemsty.
Tylko ogromne zmęczenie.
Potem powiedziała cicho:
„Niczego nie zapomniałam. Ale nie chcę nosić tego bólu do końca życia”.
To nie było całkowite przebaczenie.
Jeszcze nie.
Ale to już były uchylone drzwi do spokoju.
Z czasem wszystko się zmieniło.
Nie tak jak w bajkach.
Nie wszystko naraz.
Nie bez niezdarności.
Ale się zmieniło.
Julien nadal tam był, nie narzucając się.
Marie przestała odwracać wzrok, gdy widziała go śmiejącego się z Gabrielem.
A Gabriel, stopniowo, zaczął burzyć mury, które zbudował, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Rok później Gabriel ukończył liceum z najwyższym wyróżnieniem.