„Madame Delorme, prosi pani o pomoc niewłaściwą osobę”.
„Nie mam już kontaktu z Julienem. Od dziś jedyną osobą, którą powinna pani prosić o rozmowę z nim, jest pani syn. Nie ja”.
Zamarła na sekundę. W jej oczach błysnęła jawna panika. Potem jej twarz wykrzywiła się w furii i zaczęła krzyczeć jak kobieta, której maska właśnie została zerwana.
„Nawet po rozwodzie, nadal ma pani obowiązek się mną opiekować!” „Czy uważa pani, że całe uczucie, którym cię obdarzałam przez lata, było fałszywe?”
W tym momencie nie mogłam się powstrzymać.
Wybuchnęłam śmiechem.