Sędzia Holloway poprawiła okulary i ponownie przeczytała drugą stronę, po czym spojrzała na poświadczony akt przypięty na końcu stosu. Klimatyzacja szumiała w sufitowych otworach wentylacyjnych, ale widziałem cienką strużkę potu na linii włosów Spencera.
Wtedy sędzia Holloway opuściła papiery i wydała z siebie ostry, niedowierzający dźwięk, który przeszył całą salę sądową. Spojrzała na Spencera z mieszaniną rozbawienia i zimnego autorytetu, co sprawiło, że jego twarz zbladła.
„Panie mecenasie Whitlock, czy naprawdę chce pan zachować to oświadczenie majątkowe pod groźbą kary krzywoprzysięstwa?” – zapytała, nachylając się do mikrofonu. To słowo uderzyło w salę niczym ciężkie ostrze, a ja poczułem, jak moje myśli cofają się do wilgotnego czwartku w listopadzie.
W Święto Dziękczynienia pojechałem do domu mojej matki, niosąc ze sobą dwa rzeczy: wyczerpanie po zamknięciu dużej rundy finansowania i iskierkę nadziei. Chciałem wejść do domu Colleen i usłyszeć, jak mówi, że jest dumna z firmy, którą zbudowałem od zera.
Veritas Flow to platforma, którą kodowałam na używanym laptopie w ciasnym mieszkaniu, pracując jednocześnie na trzech innych etatach. Do tego Święta Dziękczynienia aplikacja pozyskała miliony dolarów od inwestorów venture capital, co było statystycznym cudem dla kobiety na moim stanowisku.
Zaparkowałam na podjeździe i na chwilę usiadłam w samochodzie, wciskając palce w oczy, aż gwiazdy zgasną. „Po prostu przetrwaj kolację i bądź łaskawa” – szepnęłam do swojego odbicia w lusterku wstecznym.
Kiedy otworzyłem drzwi wejściowe, uderzył mnie gęsty żar indyka i zieleniny, a z salonu dobiegł śmiech. Chadwick stał przy kominku z kieliszkiem bourbona i głośno rozmawiał o rynkach, których nie rozumiał.