„Moja córka jest w środku. Kule wywołują chaos. Chaos powoduje błędy”.
„Zrozumiano”.
„Wyciągnij Lily. Nic innego się nie liczy”.
Russo skinął głową.
„A ty?”
Marcus spojrzał w stronę centrum Los Angeles, gdzie Cassandra Vale organizowała charytatywną galę w sali balowej pełnej kamer, darczyńców, polityków i złodziei.
„Pozwolę Cassandrze dokończyć przemówienie”.
Russo o mało się nie uśmiechnął.
„Jezu”.
„Nie” – powiedział Marcus. „Nie dziś”.
O 20:47 Cassandra Vale stała pod żyrandolem w Sali Balowej Kryształowej hotelu Millennium Biltmore i przyjmowała oklaski, jakby wynalazła hojność.
Gala była organizowana na rzecz Vale-Mercer Children’s Initiative, fundacji stworzonej w celu wspierania dzieci z rodzin zastępczych w całej Kalifornii. W praktyce stało się to ulubionym zwierciadłem Cassandry: fotografowie, suknie, senatorowie, szampan i przemówienia o współczuciu wygłaszane przez ludzi, którzy dawali parkingowym więcej napiwków niż płacili sprzątaczkom.
Cassandra miała na sobie jedwabną suknię w kolorze kości słoniowej z dekoltem tak ostrym, że aż krwawił. Diamenty otaczały jej szyję. Jej blond włosy opadały kontrolowanymi falami, a uśmiech był niczym z okładek magazynów.
Obok niej Nolan Wells ocierał pot ze skroni.
Był dyrektorem finansowym Marcusa Mercera, szczupłym mężczyzną o nerwowych dłoniach i wyrafinowanym guście. Marcus wyciągnął go z bankructwa osiem lat wcześniej, opłacił rachunki za leczenie jego matki i powierzył mu systemy finansowe, jakich nie widział nikt z zewnątrz.
Wdzięczność trwała, dopóki Cassandra nie obiecała mu wolności, pieniędzy i nowej twarzy w Szwajcarii.
„Przestań patrzeć w telefon” – wyszeptała Cassandra przez uśmiech.
„Potwierdzenie z Kajmanów jest spóźnione”.
„Nie jest spóźnione. Panikujesz”.
„Jeśli Mercer wezwie biegłego księgowego, zanim znikniemy…”
„Marcus Mercer jest uwięziony w Londynie”.
„Nie lubię obstawiać przeciwko niemu”.
Cassandra lekko się odwróciła, żeby kamery uchwyciły jej najlepszą stronę.
„Dlatego mężczyźni tacy jak ty nigdy nie stają się legendami, Nolanie. Spędzasz życie drżąc w cieniu mężczyzn, którzy po prostu uznają się za nietykalnych”.