Ethan spojrzał na mnie wtedy – nie jak na żonę, nie jak na partnera, a nawet nie jak na wroga.
Spojrzał na mnie jak na człowieka odkrywającego zamknięte drzwi tam, gdzie zawsze zakładał, że jest otwarty korytarz.
Odwróciłem się z powrotem do mikrofonu.
„Jako akcjonariusz większościowy, domagam się trwałego usunięcia Ethana Hayesa ze stanowiska dyrektora generalnego, przywrócenia nazwy Whitmore do naszej struktury korporacyjnej i przeprowadzenia pełnego, niezależnego audytu
Każde działanie wykonawcze podjęte w ciągu ostatnich pięciu lat”.
Harold zarządził głosowanie.
Nie było blisko.
Kiedy wynik pojawił się na ekranie, Ethan zamknął oczy.
Usunięto.
Wchodzi w życie natychmiast.
Sala balowa wybuchła – nie z radości, ale z oszołomionego ryku ludzi, którzy zdali sobie sprawę, że właśnie byli świadkami zmiany właściciela imperium w czasie rzeczywistym.
Ethan przepchnął się obok swojego prawnika i podszedł do podium.
Przez krótką chwilę myślałem, że mnie przeprosi.
Zamiast tego nachylił się i wyszeptał: „Planowałeś to od początku”.
Wytrzymałem jego spojrzenie.
„Nie, Ethan. Przygotowałem się na to. To różnica”.
Jego twarz wykrzywiła się gniewem.
Ochroniarze wystąpili naprzód.