Odezwałam się do telefonu. „Pierścionek trafi jutro rano do kuriera. Nie dzwoń do mnie więcej”.
Rozłączyłam się i usiadłam za kierownicą. Mama spojrzała na pierścionek na dłoni, a potem na mnie.
Epilog: Najlepszy posiłek w moim życiu
Dwa tygodnie później siedzieliśmy z mamą w maleńkiej knajpce trzy miasta dalej. Blaty stołów były z popękanego laminatu, a kawa podawana była w grubych, niedopasowanych ceramicznych kubkach. Pachniała tłuszczem bekonowym i domem.
Poczułem się lżejszy niż od lat. Ślub
Zamówienie zostało anulowane. Wpłaty przepadły. Moje grono znajomych skurczyło się o połowę, gdy Everettowie rozpowszechnili swoją wersję wydarzeń. Ale za każdym razem, gdy się budziłam, nie czułam przytłaczającego ciężaru konieczności zadowalania ludzi, którzy mnie nienawidzili.
Mama upiła łyk kawy i uśmiechnęła się. „Wiesz, Evie, myślę, że ta kawa jest lepsza niż ta za czterdzieści dolarów, którą mieli w tamtym miejscu”.
„To dlatego, że nie smakuje jak złośliwość, mamo” – zażartowałam.