Wyszła z biura, wzięła taksówkę i pojechała do hotelu Mandarin Oriental. Zarezerwowała apartament spa na weekend – relaks „bez elektroniki”.
Gdy godzinę później leżała na stole do masażu, twarzą w dół, pachnąc eukaliptusem i lawendą, wyobrażała sobie scenę w domu rodziców. Szalali z radości, przymierzając ubrania, pijąc jej wino, przechwalając się przed przyjaciółmi.
Lecieli wysoko, szybując na skrzydłach z wosku. A Sara właśnie wschodziła słońce.
Część 3: Pusta Uczta
Sobota, 17:30.
Posiadłość Whitaker
W rozległym domu w stylu kolonialnym, który formalnie należał do Sarah, ale pozwolił zamieszkać w nim swoim rodzicom „dla zachowania pozorów”, panował gwar.
Linda Whitaker była w głównej sypialni, zmagając się z zamkiem błyskawicznym swojej cekinowej sukni. „Robert! Robert, przestań pić szkocką i chodź mi pomóc!”
Robert Whitaker wszedł do środka, poprawiając muszkę. „Spokojnie, Linda. To będzie triumf. Słyszałem, że senator przywozi swoją nową żonę”.
„Gdzie są firmy cateringowe?” zapytała Linda, marszcząc brwi wpatrując się w okno. „Powinni byli być tu o drugiej, żeby się rozstawić. Nie słyszałam ani jednego brzęku talerzy”.
„Sarah pewnie kazała im się rozstawić po cichu, żeby nie zakłócić naszej drzemki” – zbył ją Robert. „Wiesz, jaka ona jest sprawna. Pewnie kazała im zaparkować przy tylnym wejściu dla obsługi”.