Pocałowałam go w czubek głowy, czując się całkowicie pogodzona ze swoim życiem. Nie zdawałam sobie sprawy, że podczas gdy Ethan jadł naleśniki, uruchamiał skrypt w tle na swoim laptopie, pisząc fragment kodu, który miał zapewnić, że konto jego ojca w kantynie w więzieniu federalnym zostanie trwale i nieodwracalnie opróżnione za każdym razem, gdy spróbuje kupić batonik.
Rozdział 6: Home Run
Trzy lata później.
Było jasne, niezwykle ciepłe popołudnie pod koniec maja. Niebo było olśniewająco bezchmurne, błękitne, a w powietrzu unosił się zapach świeżo skoszonej trawy i hot dogów.
Siedziałem na metalowych trybunach lokalnego stadionu baseballowego, w okularach przeciwsłonecznych i wygodnej bluzie, głośno wiwatując, gdy tłum wokół mnie szalał.
Na boisku czternastoletni Ethan wyszedł z dugoutu i ruszył w stronę bazy domowej. Wyrósł, jego ramiona się poszerzyły, a jego postawa stała się dominująca. Poruszał się z cichą, niezachwianą pewnością siebie, otoczony przez kolegów z drużyny, którzy go szanowali, i przyjaciół, którzy go uwielbiali.
Czasami, w cichych chwilach nocy, wciąż pamiętałem ten mdły, ciężki zapach.
l z tych białych orchidei w klubie golfowym. Wciąż słyszałem przerażające, upokarzające echo okrutnego śmiechu Daniela, dochodzące z głośników.
Ale wspomnienie straciło całą swoją moc. Nie niosło już bólu.
Daniel stał na scenie i chwalił się, że zostawił śmieci. Był tak zaślepiony własnym narcyzmem, tak pijany własnym ego, że nie zdawał sobie sprawy, że pozbywa się litego złota, jednocześnie desperacko i żałośnie kurczowo trzymając się śmieci. Myślał, że ślub to koniec mojej godności. Nie wiedział, że to ogniste, wybuchowe narodziny naszej wolności.
Ethan wbił korki w ziemię w polu pałkarza. Uniósł kij, a jego ciemne oczy wpatrywały się w miotacza z tym samym intensywnym, analitycznym skupieniem, z jakim rozmontowywał korporacyjną zaporę ogniową.
Miotacz nakręcił się i rzucił szybką piłkę z zakrętem.