Nie pytał, czy jestem pewien. Nie pytał, czy wiem, że to może być niebezpieczne. Nie pytał, czy moi rodzice się zgadzają. Po prostu zapytał dlaczego. To było jedno z najbardziej pełnych szacunku pytań, jakie kiedykolwiek mi zadano.
„Bo jeśli mam zrobić coś trudnego, chcę, żeby to miało jakieś znaczenie”.
Przyglądał mi się przez dłuższą chwilę. Potem skinął głową.
„Dobry powód. Wielu ludzi wybiera trudne rzeczy, bo mylą ból z celem. Nie uciekaj przed czymś. Biegnij ku czemuś”.
Przetrwałem te słowa w obozie szkoleniowym. Przetrwałem je w każdej trudnej sytuacji później.
Kiedy po raz pierwszy wróciłem do domu na przepustkę, dziadek czekał na ganku. Spojrzał na mnie w mundurze, ocenił moją fryzurę, moją postawę, to, jak wyćwiczyłem się podczas treningu i zadał jedyne pytanie, które naprawdę miało znaczenie.
„Jak twoje stopy?”