Ale w tym domu uważano je za „przekleństwo”.
Za każdym razem, gdy na nie patrzył, jego gniew narastał.
Uderzył mnie mocniej, jakby to była moja wina.
Tego dnia wszystko zaczęło się jak zwykle.
Kiedy mnie obrażał i kopał, poczułam dzwonienie w uszach.
Zmącił mi się wzrok.
Po ostatnim ciosie straciłam przytomność i upadłam na ziemię w ogrodzie.
Obudziłam się na noszach.
Byliśmy w Szpitalu Ogólnym w Campinas.
Mój mąż stał obok mnie z wymuszonym wyrazem zaniepokojenia.
Rozmawiał krótko z lekarzem:
„Moja żona spadła ze schodów.
Nie miałem siły zaprzeczać.