Jakiś tydzień później zadzwoniła moja teściowa.
Na początku myślałam, że może nas sprawdza. Myliłam się.
„Jennifer” – powiedziała chłodno – „słyszałam o teście na ojcostwo. Wyjaśnię ci coś – jeśli to dziecko nie jest Alexa, dopilnuję, żebyś wyszła z tego z niczym”.
Zamarłam.
„Pani Johnson, Sarah jest córką Alexa. Nigdy bym…”
„Proszę sobie darować” – warknęła. „Zobaczymy, co pokaże test. Do tego czasu proszę niczego nie oczekiwać od tej rodziny”.
Po czym się rozłączyła.
Siedziałam w milczeniu, oszołomiona. W ten sposób z członka rodziny stałam się traktowana jak wróg.
Natychmiast zadzwoniłam do Emily, a głos mi drżał, gdy opowiadałam jej wszystko.
„Ona już grozi prawnikom” – powiedziałam. „Uważa, że oszukiwałam”.