Zaśmiała się szorstko i chrapliwie. „Jest z panną Isabellą Sterling. Prawdziwy
dla niej”.
Odwrócił wzrok z powrotem do pani Vance, która wyglądała, jakby miała zaraz zwymiotować.
„To jedyna osoba w tym pokoju z duszą. A ty śmiesz nazywać ją zastępcą?”
„Ja… nie wiedziałam” – wyszeptała pani Vance.
„Nie obchodziło cię to” – poprawił Julian. „A co do twojego syna…”
Julian zaśmiał się. To był zimny, przerażający dźwięk.
„Ryan nie jest z dziedziczką, pani Vance. Isabella Sterling nie istnieje. Jest aktorką, którą zatrudniłem w londyńskim teatrze”.
Pani Vance upuściła mikrofon. Uderzył o podłogę z ogłuszającym piskiem.
„Co?” – wydyszała.
„Miesiąc temu dowiedziałem się, że mój pracownik – twój syn – zaręczył się z kobietą, która uratowała mi życie” – wyjaśnił Julian lodowatym głosem. „Przeprowadziłem kontrolę przeszłości. Widziałam jego SMS-y. Widziałam jego chciwość. Więc zastawiłam pułapkę. Kazałam „Isabelli” podejść do niego. Zaoferowałam mu fałszywą fuzję, fałszywą fortunę i fałszywą przyszłość, żeby sprawdzić, czy sprzeda swoją narzeczoną.