– zapytał szczerze.
Nie odpowiedział. Ciężkie szklane drzwi zamknęły się za nimi z trzaskiem.
Zostałam zupełnie sama z najpotężniejszymi kupcami technologicznymi w kraju.
William Vance odchylił się do tyłu, splatając palce i wpatrując się we mnie z głębokim, wyrachowanym zaciekawieniem.
„Więc, Lauren…” mruknął. „Jaka jest twoja cena?”
„Przepraszam za teatralność” – powiedziałam gładko, splatając dłonie na stole. „Nie wiedziałam, że moi rodzice próbują sprzedać moją własność intelektualną, aż do czterdziestu minut temu”.
William Vance machnął lekceważąco ręką. W prasie biznesowej Vance był znany jako bezwzględny korporacyjny rabus, człowiek całkowicie pozbawiony uczuć. Ale teraz patrzył na mnie z czymś w rodzaju podziwu.
„Wpadłaś w zasadzkę i rozmontowałaś ją w pięć minut” – zauważył William. „Nie jestem zły, Lauren. Jestem pod wielkim wrażeniem. Porozmawiajmy o silniku Helix”.
Przez następne czterdzieści pięć minut nie wciskałem mu marketingowych bzdur, które mój ojciec zazwyczaj wygadywał. Obdarzyłem go surowym, niesfiltrowanym geniuszem platformy. Wyjaśniłem przełomowe osiągnięcia w symulacjach wielocelowych, które Taylor i ja sfinalizowaliśmy tego samego ranka. Szczegółowo opisałem moduły toksykologii predykcyjnej. Przedstawiłem kompleksowy, pięcioletni plan działania, który miał zmonopolizować branżę farmakologii obliczeniowej.
Kiedy skończyłem, Victoria Holt zamknęła laptopa. Spojrzała na Williama i po prostu skinęła głową.
„Nie odejdziemy od tej technologii” – powiedział William zdecydowanie. „Ale nie zapłacimy trzymiliardowej premii za korporację-wydmuszkę zarządzaną przez głupców. Lauren, jaka jest twoja kontrpropozycja?”
Nie wahałem się. Marzyłem o tym momencie od dekady.
„Całkowicie ominiesz Helixen Biotech” – stwierdziłem. „Meridian Nexus nabywa wyłączną, wieczystą licencję bezpośrednio ode mnie. Założę zupełnie nowy podmiot – Helix Meridian Labs. Będę jedynym prezesem. Zabiorę ze sobą trzydziestu najlepszych inżynierów i naukowców. W zamian Meridian Nexus zapłaci mi z góry opłatę kapitałową oraz wysokie roczne tantiemy od wszystkich przychodów z leków generowanych przez platformę”.
William się uśmiechnął. To był uśmiech rekina, który właśnie znalazł sobie rywala w wodzie.
„Dajcie nam dwie godziny na przygotowanie dokumentów” – powiedział.
Wyszedłem z sali konferencyjnej i poszedłem prosto do działu inżynieryjnego. Taylor i David czekali, niemal wibrując z niepokoju. Plotki o tym, że założyciele sprzedają firmę i zbliżają się masowe zwolnienia, rozprzestrzeniały się już lotem błyskawicy po kanałach Slacka.
„Moi rodzice próbowali sprzedać firmę i mnie zwolnić” – powiedziałem im beznamiętnie.
Taylor sapnął. David zacisnął pięści.
„Ale zapomnieli, że to ja jestem właścicielem kodu” – kontynuowałem, a na mojej twarzy pojawił się dziki uśmiech. „Właśnie zakończyłem ich trzymiliardową umowę. Zakładam nową firmę z Meridian Nexus. Chcę, żebyście oboje zostali moimi dyrektorami naukowymi i technologicznymi. Jesteście w tym?”
David nawet nie mrugnął. „Zawsze byliśmy z tobą, Lauren. Poprowadź nas.”