O 13:00 wróciłem do sali konferencyjnej A. Victoria Holt przesunęła po mahoniowym blacie pojedynczą, świeżą kartkę papieru. To był arkusz warunków umowy.
Kwoty były oszałamiające, wręcz niepojęte.
Zaliczka, natychmiastowa wypłata gotówkowa w wysokości 1,2 miliarda dolarów bezpośrednio dla mnie. 8% tantiem od wszystkich komercyjnych przychodów z leków. Gwarantowany roczny budżet na badania i rozwój w wysokości 200 milionów dolarów. I stałe miejsce w zarządzie Meridian Nexus.
Podpisałem się z rozmachem.
Kiedy pakowałem teczkę, żeby po raz ostatni opuścić budynek, w drzwiach mojego biura pojawił się Arthur Sterling. Jego szyty na miarę garnitur był pognieciony. Wyglądał, jakby postarzał się o dwadzieścia lat w ciągu czterech godzin.
„Musimy porozmawiać, Lauren” – wychrypiał.
„Nie mam już nic do powiedzenia” – odpowiedziałem, chwytając płaszcz.
„Jeśli wyjdziesz tymi drzwiami z technologią, Helixen będzie do niczego! Twoja matka i ja nie będziemy mieli nic!” – błagał łamiącym się głosem. „Jesteśmy twoją rodziną!”
„Zwolniłeś swoją rodzinę dziś rano, Arthurze” – powiedziałem chłodno. „Planowałeś zostawić mnie z niczym, żeby Brandon mógł kupić jachty. Możesz sobie zatrzymać meble biurowe i firmową fasadę. Zabieram swój geniusz i odchodzę”.
Przeszedłem obok niego, zostawiając go samego w cichym, skazanym na zagładę biurze.
Tego wieczoru siedziałem sam w swoim mieszkaniu. Mój telefon rozświetlił się SMS-em od Brandona.
Popełniasz ogromny błąd. Mama i tata są zrujnowani. Będziesz tego żałować.
Zablokowałem jego numer. Nalałem sobie kieliszek drogiego wina, stanąłem przy oknie z widokiem na miasto i poczułem emocje, których nie doświadczyłem od czterdziestu jeden lat. Całkowita, niczym nieskażona wolność.
Ale rodzina Sterlingów jeszcze ze mną nie skończyła. A tygodnie później desperackie pukanie do moich drzwi pokazało, jak nisko upadli.
Upadek Helixen Biotech był błyskawiczny i bezlitosny.
Bez silnika Helix moi rodzice nie mieli nic do sprzedania. W ciągu trzydziestu dni Ridley Pharmaceuticals, Vidian Bio Group i wszyscy inni znaczący klienci zerwali umowy. Do końca kwartału Helixen stracił 9
5% cyklicznych przychodów.
Moja matka dzwoniła do mnie jak szalona, zostawiając mi chaotyczne wiadomości głosowe, od płaczliwych próśb po złośliwe groźby podjęcia kroków prawnych. Zignorowałem je wszystkie.
W końcu spełnili te groźby, składając desperacki, błahy pozew w sądzie federalnym, twierdząc, że oprogramowanie jest „dziełem na zlecenie”. Mój zaciekły nowy zespół prawny, finansowany przez mój status miliardera, zmiażdżył ich wyrokiem w trybie uproszczonym w ciągu trzech miesięcy. Sędzia oddalił sprawę i nakazał moim rodzicom zapłacić 340 000 dolarów kosztów sądowych.
Aby spłacić dług, Arthur i Margaret musieli sprzedać siedzibę firmy, ograniczyć swój styl życia i po cichu zlikwidować pustą skorupę Helixen Biotech. Złota gęś zdechła, a oni sami ją zarżnęli.
Pewnego deszczowego wtorkowego wieczoru, około sześć miesięcy po wykupie, rozległo się głośne pukanie do drzwi mojego nowego, dobrze zabezpieczonego, luksusowego apartamentu w Bostonie.