Mama zmrużyła oczy. „Nie bądź dla mnie taka mądra”.
Uśmiechnęłam się do niej zmęczonym uśmiechem. „Nigdy bym o tym nie pomyślał”.
Potem wyszedłem, zanim ktokolwiek z nich zdążył mnie powstrzymać.
Na zewnątrz siedziałem w samochodzie przez całe dziesięć minut, obserwując dom przez przednią szybę.
Mój dom.
Dom, który tata zbudował, zanim rak go uciszył i schudł. Dom, w którym nauczył mnie czytać umowy w wieku dwunastu lat, bo zawsze powtarzał: „Ludzie, którzy znają się na papierkowej robocie, nie znikają”.
Odpaliłem silnik.
Zanim mama zaczęła dzwonić, byłem już zameldowany w hotelu.
Ignorowałem każdy telefon.
Dzwoniła dwanaście razy. Violet wysłała trzydzieści jeden SMS-ów.
Niewdzięczna wiedźma.
Oddaj samochód.
Mama mówi, że wymienia zamki.
Pożałujesz tego.
Odpisałem tylko jedną wiadomością.
Rób, co uważasz za mądre.
Postąpili.