Wtedy na końcu korytarza pojawiła się Marisol z tabletem w ręku, a za nią dwóch ochroniarzy.
Idealny dzień ślubu Vivian zaczął się rozpadać.
Część 3
W biurze sali unosił się zapach róż, tuszu do drukarki i paniki.
Vivian siedziała naprzeciwko mnie, wciąż w sukni ślubnej, z zaciśniętymi pięściami na kolanach. Daniel krążył za nią, mamrocząc do telefonu. Moi rodzice stali przy drzwiach jak niechętni świadkowie w sądzie.
Marisol położyła umowę na biurku.
„Ostateczna płatność musi zostać dokonana przed kontynuacją ceremonii” – powiedziała. „Jako klient podpisany, Claire może anulować lub kontynuować. W przypadku anulowania, lokal zatrzymuje zaliczki zgodnie z punktem jedenastym”.
Vivian uderzyła dłonią w biurko. „To mój ślub!”
Marisol nawet nie mrugnęła. „To umowa Claire”.
Daniel pochylił się do przodu. „Zapłacimy po ceremonii”.
„Nie” – powiedziała Marisol.
„Zapisz to na kartę panny młodej” – powiedziałam.
Vivian gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę.
Daniel przestał chodzić.