Odpowiedział ostro. „Mamo?”
Wyraz jego twarzy się zmienił.
„Co masz na myśli, mówiąc, że go zabrali?”
Nieznajomy podszedł bliżej. „Co się stało?”
Caleb zbladł. „Noaha nie ma. Policja zatrzymała ich na autostradzie”.
Mężczyzna zaklął. Potem Caleb spojrzał w górę.
Nie prosto na mnie, ale w stronę strychu.
„Gdzie jest Elise?”
Serce mi stanęło. Zaczął iść korytarzem, sprawdzając pokoje.
„Elise?” zawołał, jego głos znów stał się gładki. „Kochanie, gdzie jesteś?”
Wcisnęłam się za stertę pojemników.
Schody na strych zaskrzypiały.
Raz.
Dwa.
Wtedy na zewnątrz rozległy się syreny. Czerwone i niebieskie światło błysnęło przez maleńki otwór wentylacyjny na strychu. Caleb zamarł.
Drzwi wejściowe zagrzmiały z hukiem.
„FBI! Otwierajcie!”