A nasza matka głodowała.
Lucas chwycił telefon.
„Gdzie mieszka René?”
Denise odpowiedziała chłodno:
„W Saint-Maur. W dużym domu.”
Poczułam, jak coś we mnie pęka.
W dużym domu.
Podczas gdy moja mama spała w wilgoci.
Zadzwoniliśmy po pogotowie. Kiedy przyjechali strażacy, położyli mamę na noszach z delikatnością, która sprawiła, że chciało mi się płakać. Była tak krucha, że wydawało się, jakby szorstki dotyk mógł ją zetrzeć.
W karetce trzymałam ją za rękę.
„Przepraszam, mamo”.
Zdobyła się na lekki uśmiech.
„Wróciłaś. To już dużo”.
W szpitalu lekarz rozmawiał z nami z poważną miną.
„Wasza mama jest poważnie niedożywiona i odwodniona. Wykazuje też oznaki głębokiego wyczerpania. „Gdybyś przyjechał później…”
Nie dokończył zdania.
Nie musiał.
Mélanie opadła na krzesło. Lucas uderzył pięścią w ścianę na korytarzu. Ja pozostałem nieruchomy, niezdolny czuć niczego poza wstydem.
W szpitalu zapadła noc.
W trójkę siedzieliśmy w poczekalni, z zaczerwienionymi oczami i zimnymi dłońmi.
„To moja wina” – powiedziała Mélanie. – „To ja zasugerowałam, żeby pójść do wujka René. Myślałam, że on jej pomoże”.
„Nie” – odpowiedziałem. – „Jestem najstarszy. Powinienem był sprawdzić. Powinienem był przyjść”.
Lucas pokręcił głową.
„Wszyscy myśleliśmy, że pieniądze wystarczą. Ale to nie my będziemy za to odpowiadać”.
Następnego ranka pojechaliśmy do Saint-Maur.