„Kiedy ona głodowała, ty tu mieszkałeś?”
Upadł na kolana.
„Oddam. Wszystko naprawię.”
Spojrzałam na niego bez emocji.
„Nie. Nie naprawisz tego. Odpowiesz za to”.
Złożyliśmy skargę.
Wyciągi bankowe, wiadomości, paragony, zdjęcia, które miały nas oszukać, zeznania Denise i Claire: wszystko to piętrzyło się wokół niego jak mur.
W międzyczasie mama walczyła w szpitalu.
Każdego dnia byliśmy przy niej. Mélanie karmiła ją małymi łyżeczkami. Lucas czytał jej wiadomości od naszych starych przyjaciół. Siedziałam przy jej łóżku i patrzyłam na jej dłonie, te dłonie, które całe życie pracowały, żeby dać nam przyszłość.
Pewnego wieczoru otworzyła oczy i spojrzała na nas troje.
„Moje dzieci… jesteście tutaj. To mi wystarczy”.
Ale dla mnie to nie wystarczyło.
Jeszcze nie.
Bo sprawiedliwość dopiero się zaczynała.
I bo najboleśniejsza prawda nie polegała tylko na tym, że René nas okradł.
Prawda była taka, że pozwoliliśmy, by nieobecność zajęła miejsce miłości.
CZĘŚĆ 2