Marissa natychmiast zmarszczyła brwi.
„Dlaczego tu jest ochrona?”
Pan Voss spojrzał prosto na mnie.
„Bo pan Hale przewidywał opór”.
Cała temperatura w pomieszczeniu zdawała się zmieniać.
Caleb powoli odłożył telefon.
„Opór?” – powtórzył.
Pan Voss otworzył teczkę na stole w jadalni.
„Przeczytam teraz ostatnią wolę Richarda Eliasa Hale’a. Podpisaną, poświadczoną notarialnie i nagraną na wideo jedenaście dni przed jego śmiercią”.
Twarz Marissy zbladła pod makijażem.
„Nagraną?”
Uważnie się przyglądałem.
Był.
Strach.
Szybki, brzydki, nie do ukrycia.
Pan Voss wyjął tabletkę i położył ją obok dokumentów.
„Pan Hale nalegał” – wyjaśnił. „Z powodu niedawnych obaw”.
„Jakich obaw?” – warknęła Marissa.
Pan Voss ją zignorował.