„Nie mówię o biznesie” – powiedziałem, zerkając na zegarek. „Mówię o fizyce. Kiedy zdejmiesz fundament, dom się zawali”.
W tej samej sekundzie zadzwonił telefon Trenta. To nie był SMS. To był gorączkowy, wrzaskliwy dzwonek.
Spojrzał na identyfikator dzwoniącego. To był starszy partner zarządzający jego firmy venture capital.
Trent przewrócił oczami i odebrał, przybierając swój najgładszy, najbardziej arogancki głos. „Richard! Właśnie z tym człowiekiem chciałem rozmawiać. Otwieramy już szampana?”
Obserwowałem, jak twarz Trenta w czasie rzeczywistym blaknie. To było jak wiadro białej farby wylewające się na jego skórę.
„Co?” – wyjąkał Trent, gwałtownie wstając. „Nie, Richard, to niemożliwe. Umowa z Saudyjczykami jest niepodważalna… Co masz na myśli mówiąc „oszustwo”? Nic nie wysłałem do SEC! Richard, czekaj…”
Połączenie zostało przerwane.
Trent wpatrywał się w telefon, otwierając i zamykając usta jak dusząca się ryba. „On… on mnie zwolnił. Powiedział, że SEC właśnie otrzymała ogromny zrzut danych dowodzący, że sfałszowałem raporty FDA. Cofnęli finansowanie. Firma zbankrutowała”.
Jego telefon znów zawibrował. Automatyczna wiadomość z Chase Bank. UWAGA: Twoje konta zostały zamrożone na podstawie Kodeksu Federalnego 314(a). Proszę natychmiast skontaktować się z lokalnym oddziałem.
„Moje konta” – wyszeptał Trent, a jego panika podniosła głos do pisku. Agresywnie wstukał w aplikację bankową. „Zero. Wszystko jest zerowe. Konta zagraniczne zniknęły. Jak to się stało?!”
Uniósł wzrok, jego szeroko otwarte, przerażone oczy wpatrywały się w moje.
Stałem nieruchomo, z rękami w kieszeniach, obserwując jego zniszczenie z chłodnym dystansem entomologa obserwującego płonącego owada pod lupą.
„Ty” – wyszeptał Trent, cofając się o krok. „Ty to zrobiłeś? Nie, bez mojej siostry nie stać cię nawet na własny czynsz. Jesteś nikim!”
„Masz rację” – powiedziałem cicho, podchodząc bliżej. Powietrze w pomieszczeniu nagle zrobiło się ciężkie, o dziesięć stopni. „Elias jest nikim. Elias naprawia strony internetowe. Ale to nie Elias teraz na ciebie patrzy”.
Trent przełknął ślinę, drżąc. „Kim… kim ty jesteś?”