„Jestem architektem systemu, który cię właśnie zmiażdżył” – powiedziałem, ściszając głos do przerażającego szeptu. „Jestem duchem w maszynie. Zamknąłeś pięcioletnie niepełnosprawne dziecko w szklanym piecu, bo…
Wygląda na to, że cię „denerwowała”. Myślałeś, że jesteś drapieżnikiem w tym domu, Trent. A właśnie wszedłeś do klatki z potworem.
„Ty… ty mnie zhakowałeś” – krzyknął Trent, a jego strach przerodził się w desperacką złość. „Kazałem cię aresztować! Złamałeś prawo federalne! Powiadomię policję!”
„Nie będziesz musiał” – odpowiedziałem, kiwając głową w stronę przedniej szyby. „Już tu są”.
Na zewnątrz pisk opon przetoczył się przez cichą dzielnicę Palo Alto. Czerwone i niebieskie światła zaczęły gwałtownie migać przez żaluzje w salonie.
Trent podbiegł do okna i wyjrzał przez żaluzje.
To nie była lokalna policja. Trzy czarne, opancerzone Chevrolety Suburbany zablokowały podjazd. Mężczyźni w wiatrówkach FBI i kamizelkach taktycznych tłoczyli się na trawniku.
„FBI?!” Trent wrzasnął, cofając się od okna, szarpiąc się za włosy. „Dlaczego FBI jest tu tylko po to, żeby handlować informacjami poufnymi?!”
„Oni nie są tu tylko po to, żeby handlować informacjami poufnymi, Trent” – powiedziałem, podchodząc do drzwi wejściowych i otwierając im je. „Kiedy przekazałem twoje pliki do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), przesłałem również twoje dzienniki komunikacji do Wydziału Cybernetycznego FBI. Ta część, w której omawiałeś przekupienie ministra zdrowia zagranicznego, żeby przepuścił fałszywą technologię? To narusza ustawę o zagranicznych praktykach korupcyjnych. To przestępstwo federalne”.
„Eliasie, proszę!” Trent uklęknął na perskim dywanie. Arogancki milioner zniknął. Na jego miejscu pojawił się bełkoczący, żałosny dzieciak. „Proszę, napraw to! Jesteś hakerem, prawda? Cofnij to! Jestem bratem Chloe! Jestem rodziną! Przykro mi z powodu dzieciaka, dobrze? Nie wiedziałem, że w pokoju jest tak gorąco!”
„Nie obchodziło cię to” – poprawiłem go bezlitosnym tonem.
Drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem. Pięciu uzbrojonych agentów FBI wpadło do holu z wyciągniętą i opuszczoną bronią.
„Trenton Harding!” – warknął agent prowadzący. „Ręce za plecy! Jesteś aresztowany za oszustwo elektroniczne, oszustwo związane z papierami wartościowymi i naruszenie ustawy FCPA”.
Dwóch agentów szorstko chwyciło Trenta za ramiona, powaliło go na podłogę i zatrzasnęło mu ciężkie stalowe kajdanki na nadgarstkach.
„Eliasie, powiedz im!” – szlochał Trent, przyciskając twarz do podłogi. „Powiedz im, że to pomyłka!”
Agent prowadzący spojrzał na mnie. Jego surowy wyraz twarzy uległ zmianie. Nie widział programisty Eliasa. Rozpoznał mnie z tajnego briefingu sprzed trzech lat.
Agent wyprostował się i skinął mi krótko, z szacunkiem. „Proszę pana. Wysłany przez pana pakiet danych był bez zarzutu. Mamy wszystko, czego potrzeba, żeby go zamknąć na dwadzieścia lat.
Trent przestał płakać. Wyciągnął szyję, patrząc z uzbrojonego agenta federalnego na mnie. „Proszę pana?” wyszeptał w całkowitym szoku. „Nazywał pana… Jak… kim pan jest?”
Podszedłem i kucnąłem, żeby być na wysokości oczu Trenta.