„Jest gorzej, niż myślałaś, Sarah” – powiedział Marcus, przesuwając tablet po biurku. Na ekranie widniał film „zwiedzania szafy”, który Tiffany opublikowała godzinę temu. Trzymała na nim moją zabytkową torebkę Hermès Birkin – prezent od rodziny młodej dziewczyny, której serce rozpalałam trzy razy w ciągu jednej nocy. To była jedyna pamiątka rodzinna, którą naprawdę ceniłam.
„Twierdzi, że to jej »najnowszy szaleństwo«” – dodała detektyw. „Ale z naszych danych wynika, że trzy tygodnie temu sprzedała oryginał luksusowemu portalowi z odzieżą używaną w Nowym Jorku. Ten z filmu? To wysokiej jakości replika. Pobierała też 500 dolarów za godzinę za „sesje lifestylowe” w twoim mieszkaniu. Zamieniła twoją nieruchomość w „dom kontentu” dla dziesiątek innych mikroinfluencerów”.
Poczułem nową falę mdłości. Nie była po prostu pijawką; była złodziejką. Sprzedała moje wspomnienia, żeby sfinansować kłamstwo.
„Władze wspólnoty mieszkaniowej mają plik skarg gruby na cal” – kontynuował Marcus. „Nieupoważnione wizyty, hałas, filmowanie w holu. Masz aż nadto powodów, żeby natychmiast rozwiązać „umowę najmu” z powodu klauzuli o nielegalnym użytkowaniu komercyjnym”.
„Zrób to” – powiedziałem. „Zamroźcie dodatkowe karty kredytowe. Powiadomcie firmy energetyczne. I chcę, żeby zamki cyfrowe w tym mieszkaniu zostały wymienione do 20:00 dziś wieczorem. Chcę, żeby wróciła do domu, który już jej nie zna”.
„Sarah, ona wyląduje na ulicy” – ostrzegł Marcus, choć w jego oczach nie było współczucia dla Tiffany.
„Nie” – poprawiłam go, patrząc na śpiącą córkę. „Będzie w rzeczywistości. To miejsce, którego unikała od zbyt dawna”.
Następne kilka godzin spędziłam systematycznie rozmontowując życie, które dla niej zbudowałam. Zadzwoniłam do salonu Porsche – umowa leasingowa była na moje nazwisko. Zgłosiłam samochód jako „nieautoryzowany”.
„używania” przez drugiego kierowcę. Zadzwoniłam do operatora komórkowego. Kiedy słońce zaczęło zachodzić nad jeziorem Michigan, Tiffany Miller była kobietą, która nie miała nic poza sukienką na plecach i telefonem, który lada moment miał stracić sygnał.
Obejrzałam filmik, który Tiffany właśnie opublikowała. Stukała się kieliszkami szampana z grupą ludzi, a podpis brzmiał: „Sukces to najlepsza zemsta. Jakie to szczęście, że mam dom moich marzeń i mogę gościć elitę. #BossBabe #GoldCoastLiving”.
Kliknęłam „Lubię to”.
Cliffhanger: Szepnęłam do pustego pokoju: „Ciesz się tymi trzydziestoma minutami, Tiffany. To ostatnie, jakie masz, te drogie”. Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon. To była ochrona budynku. „Dr Miller, „lokator” jest przy drzwiach z grupą fotografów. Czy powinniśmy ich wpuścić?”
Rozdział 4: Upadek Domu Tiffany
Hol apartamentowca na Gold Coast był symfonią próżności. Dotarłem akurat w chwili, gdy dwa czarne SUV-y podjechały do krawężnika. Wyłoniła się Tiffany, otoczona swoją świtą – mężczyznami z kamerami z gimbalem i dziewczynami w ogromnych okularach przeciwsłonecznych. Była uniesiona swoim „udanym” wydarzeniem, a jej twarz poczerwieniała z arogancji kogoś, kto uważa się za nietykalnego.
Podeszła do szklanych drzwi i z wyćwiczonym gestem przesunęła swoją pozłacaną kartę.
Pip. Błysnęło ostre, czerwone światło.
Zmarszczyła brwi i przesunęła kartę ponownie. Pip. Czerwony.
„To pewnie czujnik” – zaśmiała się nerwowo, zwracając się do swoich obserwatorów. „Bycie właścicielem domu to tyle pracy, chłopaki. Technologia zawsze się psuje, gdy jest się zbyt sławnym”.
„To nie błąd, Tiffany” – rozległ się mój głos zza windy.