I oto był – pęknięcie w jej pewności siebie.
Wtedy drzwi szpitala się otworzyły.
Wszedł mój prawnik, wciąż w piżamie pod płaszczem, trzymając teczkę. Za nią stał detektyw ds. przestępstw finansowych.
Vanessa zamarła.
Zdjąłem rękawiczki i odłożyłem je na bok.
„Nie” – powiedziałem spokojnie. „Mam dość bycia oszukiwanym”.
Marcus obudził się później i zobaczył, że kajdanki luźno przypięte są do jego szpitalnego łóżka – nie ciasne, nie okrutne, ale nie do zignorowania.
Vanessa była na korytarzu i krzyczała do telefonu, dopóki detektyw nie skonfiskował go jako dowodu.
„Nie możesz tego zrobić!” krzyknęła na mnie. „Jesteś nikim!”
Mój prawnik otworzył akta.
„Elena jest powiernikiem funduszu medycznego rodziny Larkwell” – oznajmiła. „Jest również większościowym właścicielem nieruchomości, którą Marcus próbował wykorzystać, wykorzystując sfałszowane upoważnienie”.
Marcus spojrzał na mnie drżącym głosem. „Eleno… Byłem zdesperowany”.
„Dla niej?” – zapytałem.
Vanessa natychmiast wskazała na niego. „Nie obwiniaj mnie! Powiedział, że pieniądze są jego!”
O mało się nie roześmiałem.
Clara podała mi pendrive’a. „Dokumenty bankowe, sfałszowane podpisy, rachunki hotelowe, rachunki z kliniki, wiadomości o ukrywaniu informacji i nagranie audio pana Hale’a planującego doprowadzić do uznania Eleny za niepoczytalną, aby przejąć kontrolę nad funduszem”.
Zapadła cisza.