Nawet Marcus na chwilę wstrzymał oddech.
Spojrzałam na niego. „Chciałeś…
Wyglądam na niestabilnego”.
„To była tylko gadka” – wyszeptał.
„Ćwiczyłeś mój podpis”.
„Mogę to wyjaśnić”.
„Okradłeś moją matkę”.
To go złamało.
Gniew, który nosiłem w sobie od miesięcy, nie wybuchł – stał się zimny. Stały. Niewzruszony.
Vanessa krzyknęła: „On wszystko zaplanował! Powiedział, że nigdy nie będziesz się bronił!”.
Podszedłem bliżej.
„Miałeś rację w jednej sprawie” – powiedziałem cicho. „Nie broniłem się”.
Marcus przełknął ślinę.
„Przygotowałem się”.