„Mamo, chce mi się pić” – wyszeptała Lily.
Sięgnęłam po dzbanek z wodą, ale Elena mnie uprzedziła. Nie sięgała jednak po wodę. Sięgnęła po kieliszek do wina i w swoim ożywionym opowiadaniu przewróciła ciężki, kryształowy dzbanek.
Lodowa woda zalała stół, mocząc obrus i kapiąc na karmazynową sukienkę Eleny.
„Ty mały bachorze!” Elena krzyknęła.
Odwróciła się do Lily. To nie była wina Lily – Lily nawet się nie poruszyła – ale Elena potrzebowała kozła ofiarnego, a Lily była najmniejszym celem.
„Eleno, ona nie…” – zaczęłam.
Elena nie posłuchała. Popchnęła Lily.
To nie było żartobliwe szturchnięcie. To było mocne, fizyczne pchnięcie w ramię. Lily była niska jak na swój wiek. Siła uderzenia wytrąciła ją z równowagi. Przewróciła się na bok, spadając z dużego dębowego krzesła i uderzając o drewnianą podłogę z odrażającym hukiem.
W pokoju zapadła cisza.
Lily sapnęła, zabrakło jej powietrza, a potem rozległ się jęk – wysoki, przerażony krzyk bólu.
W jednej chwili leżałam na podłodze i ją podniosłam. „Lily! Wszystko w porządku? Pokaż mi swoją głowę.”
Na jej kości policzkowej, tam gdzie uderzyła o podłogę, pojawił się czerwony ślad.
Spojrzałam na Elenę. Spodziewałam się przerażenia. Spodziewałam się przeprosin.
Elena stała nad nami, wycierając serwetką wodę z sukienki, z twarzą wykrzywioną irytacją. „Patrzcie, do czego mnie zmusiliście! Ta sukienka jest jedwabna! Wiecie, ile kosztuje czyszczenie chemiczne?”
„Popchnęłaś ją” – powiedziałam drżącym głosem. „Właśnie zepchnęłaś pięcioletnie dziecko z krzesła”.
„Przeszkadzała mi!” – krzyknęła Elena. „Zawsze przeszkadza! Zupełnie jak wy. Wy dwie jesteście pasożytami! Wchodzicie do tego domu, żrecie nasze jedzenie, zajmujecie miejsce i nic nie dajecie!”
Spojrzałam na rodziców.
„Tato?” – zapytałam.
Mark upił łyk wina. Nie patrzył na Lily. Patrzył na mokry obrus. „Aria, opanuj dziecko. Ona psuje Wielkanoc”.
„Jest ranna, Mark” – powiedziałam, rezygnując z „tato”.
„Nic jej nie jest” – wtrąciła Beatrice, uśmiechając się z zaciśniętymi ustami do Robinsonów, którzy wyglądali na zakłopotanych. „Elena jest bardzo zestresowana fuzją. Musisz być bardziej wyrozumiała, Ario. Nie dramatyzuj tak”.