„Richard, wychodzimy”.
Claire spokojnie wstała obok mnie.
„Moja matka zasługiwała na coś lepszego”.
Moi rodzice bez słowa wyszli.
I po raz pierwszy od lat poczułam się wolna.
Kiedy wracałyśmy razem do domu, Claire wyciągnęła z torebki złożoną karteczkę z przepisem.
„Przepis na ciasteczka mojej mamy” – powiedziała z lekkim uśmiechem.
Zaśmiałam się cicho.
„Dziękuję” – powiedziałam jej szczerze. „Za przypomnienie mi części mojego dzieciństwa”.
Claire spojrzała na mnie uważnie.
„Wiesz”, powiedziała, „może nie musimy już traktować tego jak zwykłej umowy”.
Uśmiechnęłam się.
„Proponujesz jakąś konkretną randkę?”