„Może”.
Później tego wieczoru, jedząc ciepłe, domowe ciasteczka w naszej maleńkiej kuchni, w końcu zrozumiałam coś, co Martha wiedziała od zawsze:
Miłość nigdy nie istniała w bogactwie moich rodziców.
Istniała w dobroci.
W cieple.
W ludziach, których uważali za gorszych od siebie.