Głos osób żyjących z limfedemą
Kathy Bates została twarzą kampanii Lymphatic Education & Research Network, znanej jako LE&RN. Nie chodziło o popularność ani o kolejną rolę publiczną. Chodziło o misję.
Zaczęła mówić o limfedemie na konferencjach medycznych i spotkaniach pacjentów. Dla wielu kobiet po mastektomii jej widok był czymś więcej niż obecnością znanej aktorki. Był potwierdzeniem, że ich doświadczenie istnieje i zasługuje na uwagę.
Bates mówiła im: „Płaczecie nie dlatego, że ja jestem ważna. Płaczecie dlatego, że po raz pierwszy czujecie się widziane”.
W 2018 roku opublikowała w „Los Angeles Times” tekst „My Life with Lymphedema”. Pisała w nim, że przez lata myślała, iż to jej wina, że po chorobie nie wygląda tak jak wcześniej. Zastanawiała się, czy powinna była więcej ćwiczyć, lepiej jeść albo wcześniej pójść do lekarza.
Potem jednak nazwała rzecz po imieniu: limfedema była skutkiem ubocznym leczenia. Nie powodem do wstydu.
Praca mimo bólu i ograniczeń
W 2019 roku, w wieku 71 lat, Kathy Bates wyjechała do Holandii, by zagrać w filmie „Richard Says Goodbye” u boku Johnny’ego Deppa. Rola była niewielka, ale wymagała fizycznej komedii: podnoszenia przedmiotów, śmiania się, upadania na podłogę.
Jej ręce były spuchnięte, a rękawy uciskowe uwierały. Gdy padło pytanie, czy nie może ich zdjąć choćby na czas zdjęć, odpowiedziała, że może, ale potem przez tydzień nie będzie mogła ruszać rękami. Wolała je nosić.
W filmie widać jej dłonie w rękawach. Nikt tego nie komentuje. Widzowie również nie.