Natalie — kobieta, która dzieliła z nim łóżko przez pięć lat, gotowała pieczeń wołową w każdą niedzielę i wycinała kupony, bo marnotrawstwo jej przeszkadzało — była warta więcej pieniędzy, niż Grant kiedykolwiek marzył o tym, by ją dotknąć.
Więcej niż Vanguard Logistics.
Więcej niż kancelaria prawna Baxtera.
Więcej niż penthouse, który Jessica miała nadzieję wynająć po rozwodzie.
Arthur spojrzał na córkę. „Powinieneś był mu powiedzieć wcześniej”.
Natalie powoli pokręciła głową. „Wtedy nigdy bym się nie dowiedziała”.
Cicha szczerość tego zdania ciężko opadła z drugiego końca pokoju.
Grant otrząsnął się na tyle, by parsknąć śmiechem. „Więc to zemsta? Bogaci ludzie…
Myślisz, że po wyroku będą mogli wejść do sądu i zmienić prawo?
Wyraz twarzy Arthura ani drgnął.
„Nie” – odpowiedział. „Ale mogę sprostować kłamstwo”.
Otworzył teczkę.
„Przez trzy miesiące śledczy zatrudnieni przez moje biuro rodzinne dokumentowali twój związek z Jessicą Vane. Mieszkanie w River North. Zakupy biżuterii. Wycieczki do Miami i Aspen. Obciążenia karty kredytowej zamaskowane jako wydatki osobiste Natalie”.
Tętno Granta głośno dudniło mu w uszach.
Baxter odsunął się od niego o krok.
Arthur kontynuował spokojnie. „Zbadaliśmy również wypłaty z kont małżeńskich. Nie dokonała ich Natalie. Pieniądze przeszły przez dwie fikcyjne spółki, zanim trafiły na konta kontrolowane przez ciebie”.
„To poufne informacje finansowe” – powiedział Grant słabym głosem.
„Nie” – odpowiedział Arthur. „To dowód”.
Drzwi sali sądowej nagle się otworzyły.
Dwóch funkcjonariuszy weszło obok wysokiego mężczyzny w grafitowym garniturze, którego twarz wyglądała na wyrzeźbioną z furii.
Grant natychmiast go rozpoznał.
Thomas Henderson, prezes Vanguard Logistics.
Szef Granta.