Szara sukienka nie sprawiała już, że wyglądała na kruchą. Coś w niej się wyprostowało.
„Chciałeś rozwodu” – powiedziała cicho. „Śmiałeś się, kiedy go wygrałeś”.
Grant gorączkowo pokręcił głową. „Byłem zły. Nie miałem na myśli…”
„Tak” – odpowiedziała. „Chciałeś”.
Arthur stanął między nimi.
„Wystarczy” – powiedział.
Funkcjonariusze wywlekli Granta z sali sądowej.
Za nim zapadła cisza.
Tym razem nikt się nie śmiał.
Część 3
Schody sądu roiły się od kamer.
Grant wyobrażał sobie, że gdzieś będzie prywatny korytarz, dyskretne tylne wyjście, gdzie człowiek z taką reputacją uniknie publicznej hańby. Ale Arthur Sterling żył wystarczająco długo, by zrozumieć, że konsekwencje ukryte w ciemnościach często tracą na sile. Upadek Granta nastąpił w biały dzień.
Błyski fleszy rozbłysły w chwili otwarcia drzwi sądu.
„Panie Reynolds, czy okradł pan Vanguard Logistics?”
„Czy to prawda, że pańska żona jest spadkobierczynią Sterlinga Coppera?”
„Czy wydał pan firmowe pieniądze na kochankę?”
Grant opuścił głowę, ale funkcjonariusze trzymali go mocno. Jego droga fryzura, nieskazitelny garnitur, panika w oczach – każdy szczegół należał teraz do kamer. Ten sam świat, który kiedyś chwalił go za ambicję, bezwzględność i bystrość, teraz będzie obserwował, jak potyka się po schodach sądu w kajdankach.
Kątem oka dostrzegł Natalie i Arthura wyłaniających się za nim.
Reporterzy ruszyli w ich stronę, choć nie z tą samą drapieżną żądzą. Arthur uniósł rękę i tłum jakimś cudem się cofnął. Czarny sedan podjechał do krawężnika. Kierowca wysiadł i otworzył tylne drzwi. Natalie zatrzymała się, zanim weszła.
Grant wpatrywał się w nią.