Zawsze byłem takim ciężarem dla tej rodziny”.
„Proszę pani, proszę się od niego odsunąć”.
Dwóch uzbrojonych funkcjonariuszy policji lotniskowej pojawiło się niemal natychmiast, płynnie wchodząc między Elenę a jej ojca. Jeden z nich położył mocno dłoń na piersi Roberta, zmuszając go do cofnięcia się.
„Nic mi nie jest, to tylko dyscyplina rodzinna” – wyjąkał Robert, poprawiając marynarkę, nagle zdając sobie sprawę z ogromnej liczby oczu wpatrujących się w niego.
„Uderzył pan pasażera na lotnisku międzynarodowym, proszę pana. Leci pan z nami” – stwierdził wyższy funkcjonariusz, a w jego głosie nie było śladu negocjacji.
„Co? Nie, proszę zaczekać!” – krzyknęła Evelyn, upuszczając torebkę, gdy funkcjonariusze mocno chwycili Roberta za ramiona. „Robert! Co się dzieje?”
Elena stała nieruchomo, przyciskając dłoń do płonącego policzka. Spojrzała na rodzinę. Czekali, aż się rozpłacze, przeprosi, załagodzi sytuację. Myśleli, że upokorzyli słabe ogniwo. Zamiast tego zapędzili w kozi róg jedyną osobę, która trzymała ich fantazję w ryzach.
Elena zwróciła się do Mai, agentki biletowej, której oczy były szeroko otwarte ze zdumienia.
„Maya” – powiedziała Elena, a jej głos opadł do chłodnego, absolutnego beznamiętnego tonu. „Proszę otworzyć rezerwację C9X4QK”.
Maya przełknęła ślinę i zaczęła gorączkowo pisać. „Tak, pani Mercer. Mam to”.
„Muszę natychmiast oddzielić mój bilet. Usuń moje elitarne przywileje bagażowe z podzielonej rezerwacji, wycofaj wszystkie pozostałe podwyższenia klasy podróży i wpisz hasło do mojego planu podróży, żeby nikt poza mną nie mógł go zmienić”.
„Elena, przestań!” – krzyknęła Chloe, gdy Robert był wyprowadzany przez policję. „Powiedz im, żeby wypuścili tatę! Napraw to!”
Elena ją zignorowała. Patrzyła na ekran komputera, jak architektura jej niewidzialnej pracy na nowo się składa. Jej miejsce pozostało. Limit bagażu dla reszty rodziny spadł do standardowych limitów.
„Kiedy to podzielę” – wyszeptała Maya, nerwowo zerkając na masywne kufry Chloe – „drugą osobę będą obowiązywać standardowe limity bagażu rejestrowanego. Obecnie przekraczają te limity o czterysta funtów. Opłaty za nadbagaż będą… znaczne”.
„W porządku” – powiedziała Elena. „Obciąż ich”.
Gdy Robert był zatrzymany w pokoju ochrony, Evelyn gorączkowo przepchnęła się do lady. „Dobrze! Nie potrzebujesz nas!” – warknęła na Elenę. Wyciągnęła czarną kartę kredytową Roberta i rzuciła ją na ladę, żeby zapłacić za bagaż Chloe. „Obciąż”.
Maya przeciągnęła kartę. Urządzenie zapiszczało.