Następnie weszła do saloniku dla klasy biznes, zamówiła kieliszek szampana i otworzyła laptopa. Zadzwoniła do hotelu w Dubaju, anulowała rezerwację apartamentu rodzinnego ze zniżką, do którego potrzebna była jej karta, i zapłaciła niewielką karę. Jej rodzina oficjalnie została opuszczona, załamana i zdruzgotana.
Wypiła szampana, zimny płyn koił jej gardło. Policzek pulsował, ale klatka piersiowa była lżejsza niż przez dwadzieścia lat.
Elena spała przez sześć nieprzerwanych godzin w samolocie do Dubaju. Kiedy się obudziła, samolot zniżał lot nad lśniącą, futurystyczną panoramą Zatoki Perskiej.
Kiedy wyłączyła tryb samolotowy, jej telefon eksplodował.
Mama: Twój ojciec utknął w Londynie! Policja nie pozwala mu latać! My Musiałam zostawić połowę bagaży Chloe na Heathrow!
Chloe: Hotel anulował nasze pokoje! Powiedzieli, że wyjęłaś kartę z rejestru! Jesteś psychopatką! Nie mamy dokąd pójść!
Elena czytała wiadomości, stojąc w kolejce do odprawy celnej.
Nie czuł się winny. Wpisała jedną odpowiedź na czacie grupowym:
Nie jesteś już moją odpowiedzialnością. Spłać te 14 000 dolarów, które mi jesteś winien, albo złożę pozew w sądzie ds. drobnych roszczeń. Nie kontaktuj się ze mną więcej.
Zablokowała ich numery.
Dubaj zapierał dech w piersiach. Bez duszącego ciężaru rodziny, która ją przytłaczała, miasto wyglądało na żywe, tętniące życiem i pełne możliwości. Zameldowała się w pięknym, cichym butikowym hotelu nad zatoką, wzięła prysznic i przebrała się w elegancką, dopasowaną granatową sukienkę na spotkanie.
Biuro Marcusa Sterlinga znajdowało się w penthousie ogromnego, nowego kompleksu hotelarskiego. Marcus był wizjonerem — energiczny, inteligentny i skupiony wyłącznie na talencie, a nie na renomie.
Nie tylko obejrzał jej portfolio; on je dokładnie przestudiował. Spędzili dwie godziny, omawiając emocjonalność przestrzenną, pozyskiwanie materiałów i radzenie sobie z upartymi klientami korporacyjnymi. To była najbardziej ekscytująca rozmowa zawodowa, jaką Elena kiedykolwiek odbyła. Nie walczyła o to, by ją usłyszano; szanowano ją jak równą sobie.
„Rozumiesz, jak przestrzeń dyktuje ludzkie zachowanie, Eleno” – powiedział Marcus, odchylając się na krześle i splatając palce. „Potrzebujemy dokładnie takiej filozofii dla naszego nowego, flagowego ośrodka w Palm Beach. Nie chcę, żebyś tylko doradzała. Chcę, żebyś pokierowała zespołem brandingu wnętrz”.
Przesunął po biurku przedwstępną umowę.