Elena spojrzała na dwie kobiety, które z niej kpiły, wykorzystywały ją i widziała, jak dostaje w twarz. Patrzyła na nie spocone, upokorzone i całkowicie bezsilne.
„Niestety, tak” – powiedziała cicho Elena.
Elena odwróciła się sfrustrowana i zamarła. Oczy Chloe, napełnione łzami, rozszerzyły się z niedowierzania.
Widziały Elenę. Ale nie tylko córkę, którą skrzywdziły. Zobaczyły Elenę otoczoną miliarderami i dyrektorami, ubraną w markowe sukienki, na które nigdy nie byłoby ich stać, traktowaną po królewsku w miejscu, które właśnie je odrzuciło.
„Eleno!” – wydyszała Evelyn, odrywając się od biurka i biegnąc do niej. „O mój Boże. Eleno, powiedz im! Powiedz im, kim jesteś! Daj im swoją kartę, nie pozwolą nam się zameldować!”
Chloe podążała za matką, wpatrując się w Elenę. „To wszystko twoja wina! Tata utknął w Londynie z zarzutem karnym, a my siedzimy w tym holu od trzech godzin!”
Dyrektor hotelu zrobił krok naprzód, a jego twarz stwardniała. „Pani Mercer, czy te kobiety panią niepokoją? Mogę natychmiast wysłać ochronę, żeby je wyprowadziła”.
Evelyn cofnęła się, jakby dostała w twarz. Spojrzała na dyrektora generalnego, a potem na potężnych mężczyzn otaczających jej córkę. Dynamika władzy nie tylko się zmieniła, ale została całkowicie zniweczona.
„Eleno, proszę” – błagała Evelyn, a jej głos zniżył się do rozpaczliwego szeptu. „Nie mamy pieniędzy. Twój ojciec… jego konta są zamrożone. Nie mamy gdzie spać”.
Elena spojrzała na matkę. Nie czuła już gniewu. Czuła tylko litość.
„Wiem” – powiedziała Elena, jej głos był idealnie spokojny, a echo wyraźnie rozbrzmiewało w cichym holu. „Agent linii lotniczych powiedział mi, że jego karty są wyczerpane. Nie zabrałaś mnie w tę podróż, żeby się związać, mamo. Zabrałaś mnie, bo…
Zbankrutowaliśmy i potrzebowaliśmy mojego limitu kredytowego, żeby sfinansować życie Chloe”.
Chloe wzdrygnęła się i odwróciła wzrok.