Z wściekłości…
Część 2
Czarny dysk otworzył się z datą urodzin Daniela i moją.
W środku były nagrania, umowy, przelewy bankowe, prywatne wiadomości i plik wideo z napisem: JEŚLI UMRZEM.
Prawie nie mogłam nacisnąć przycisku odtwarzania.
Daniel pojawił się na ekranie w naszej kuchni, z rozczochranymi włosami, poluzowanym krawatem i zmęczonymi oczami.
„Mara” – powiedział – „jeśli to oglądasz, to w końcu się na mnie rzucili”.
Zakryłam usta.
Wyjaśnił wszystko. Voss Meridian, rodzinne imperium budowlane, prało pieniądze za pomocą fałszywych umów o pracę. Victor zajmował się księgowością. Evelyn naciskała na świadków. Daniel zbierał dowody dla prokuratorów federalnych.
„Chciałem ci powiedzieć po ślubie” – powiedział. „Nie wcześniej. Chciałem spędzić z tobą jeden idealny dzień”.
Łzy zamazywały mu twarz.
Potem jego głos stał się ostrzejszy. „Myślą, że jesteś mięczakiem. Niech sobie mówią. Myślą, że jesteś tylko moją żoną. Nie wiedzą, że byłaś najlepszą analitykiem sądowym, jaką kiedykolwiek miała Mason & Vale”.
To był pierwszy raz, kiedy się roześmiałam po jego śmierci.
Brzmiało to jak załamanie.
Ale było prawdziwe.
Evelyn i Victor stali się nieostrożni, bo myśleli, że żałoba mnie ogłupiła.
Wysłali kwiaty bez kartki.
Wysłali lekarza, żeby orzekł, że jestem niestabilna emocjonalnie.
Wysłali prawnika z dokumentami, które dają im kontrolę nad majątkiem Daniela „dla mojego bezpieczeństwa”.
Niczego nie podpisałam.