Otworzyłam teczkę i przesunęłam kopie po stole. Nakaz sądowy. Przeniesienie spadku. Nakaz sądowy w trybie doraźnym. Federalne zawiadomienie o zabezpieczeniu.
„Wniosłam również powództwo pochodne w imieniu akcjonariuszy” – powiedziałam. „I przekazałam dowody oszustwa, przekupstwa, zastraszania świadków, prania pieniędzy i spisku w celu popełnienia morderstwa”.
Evelyn powoli wstała. „Ty głupia mała dziewczynko”.
Spojrzałam jej w oczy. „Ta kwestia brzmiała lepiej, kiedy leżałem w szpitalnym łóżku”.
Victor rzucił się do samochodu.
Drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.
Weszli agenci federalni.
Za nimi weszli dwaj detektywi, prokurator i Owen Rusk w kajdankach.
Victor cofnął się. „To szaleństwo”.
Owen wskazał na niego. „To on”.
Twarz Victora zbladła.
Potem Owen wskazał na Evelyn. „I ją”.
Evelyn się nie załamała. Jeszcze nie.
Odwróciła się do agentów z wystudiowanym oburzeniem. „Ten człowiek to przestępca, który próbuje się ratować”.
„A ty jesteś mordercą, który próbuje zabrzmieć drogo” – powiedziałem.