Odwzajemniłam uśmiech.
„Za dowody” – wyszeptałam.
Nikt mnie nie usłyszał – poza Danielem.
I po raz pierwszy tej nocy przestał się śmiać.
Część 2:
W toalecie zamknęłam drzwi na klucz i wpatrywałam się w swoje odbicie.
Sałata we włosach. Sos na obojczyku. Lekki czerwony ślad na policzku, gdzie uderzyłam o stół.
Powinnam była się rozpłakać.
Zamiast tego otworzyłam kopertówkę i sprawdziłam telefon.
Trzy nieodebrane połączenia od Mary Chen – mojej prawniczki. Jedna wiadomość.
„Federalny śledczy jest tutaj. Czekam na twój sygnał”.
Powoli przemyłam twarz zimną wodą. Moje dłonie były spokojne.
Przez osiem miesięcy Daniel i Vivian używali mojego nazwiska jak tarczy. Założyli firmę konsultingową pod moim podpisem, przelewali przez nią środki klientów, fałszowali zgody, przelewali pieniądze w środku nocy. Zakładali, że skoro pracuję z domu jako księgowa, spędzam dni na tworzeniu arkuszy kalkulacyjnych i piciu herbaty.
Zapomnieli, czym się właściwie zajmuję.
Znalazłam ukryte pieniądze.