Zignorowałam go. „Powinnaś zjeść ciasto, zanim się roztopi”.
„To nie lody” – warknęła Vivian.
„Nie” – powiedziałam spokojnie. „Ale twoje imperium tak”.
W tym samym momencie drzwi się otworzyły.
Mara weszła pierwsza, spokojna i precyzyjna. Za nią stali dwaj agenci i kobieta niosąca teczkę.
Vivian zesztywniała.
Daniel zbladł.
Mara stanęła obok mnie. „Claire, jesteś gotowa?”
Otarłam usta serwetką.
„Tak” – powiedziałam. „Mają już dość deseru”.
Vivian wstała tak szybko, że jej krzesło głośno zaskrzypiało. „Co to jest?”
Mara położyła dokument
nt na stole. „Bardzo fatalna noc dla osób, które fałszują podpisy”.
Daniel złapał mnie za nadgarstek pod stołem.
„Przestań natychmiast”.
Odwróciłam się do niego. „Ignorowałeś mnie przez pięć lat. Upokorzyła mnie dziś wieczorem. Puść mnie, zanim dodam napaść do listy”.
Puścił mnie.
Agent zrobił krok naprzód. „Daniel Whitmore? Vivian Whitmore? Musimy zadać ci kilka pytań dotyczących oszustwa, defraudacji, kradzieży tożsamości i spisku”.