Vivian zaśmiała się nerwowo. „To niedorzeczne. Claire jest zdezorientowana. Jest wzruszona”.
Wstałam.
„Byłam wzruszona, kiedy powiedziałaś ludziom, że zwabiłam Daniela dla pieniędzy. Byłam wzruszona, kiedy przekonałaś go, żeby przelał mój spadek do twojego fałszywego funduszu inwestycyjnego”.
Daniel wyszeptał: „Claire, proszę”.
„Nie” – powiedziałam. „Nie pozwolisz mi milczeć publicznie po tym, jak mnie publicznie upokorzyłaś”.
Mara otworzyła teczkę. „Mamy dokumentację finansową, sfałszowane dokumenty, nagrania i nagrania z monitoringu. Claire złożyła dziś wniosek o zamrożenie wielu kont”.
Vivian otworzyła usta.
Nic z nich nie wyszło.
Daniel wstał, spocony. „Mama wszystkim się zajęła. Nie wiedziałam…”
„Tchórzu!” warknęła Vivian.
„No i masz” – powiedziałam cicho.
Wkroczyli policjanci. Rozmowy urwały się. Telefony opadły.
Vivian wskazała na mnie, drżąc. „Ty niewdzięczny, mały nikim. To my cię stworzyliśmy”.
Podeszłam bliżej.
„Nie” – powiedziałam spokojnie. „Nie doceniłaś mnie”.
Daniel znów wyciągnął do mnie rękę, ale Mara stanęła między nami.
„Nie”.
Jego twarz się rozmazała. „Claire… kocham cię”.
Spojrzałam na plamę wciąż schnącą na mojej sukience.