„Jeśli poruszysz choć jednym mięśniem, skończę z tobą” – obiecałem, a mój głos brzmiał jak cichy, śmiertelny syk. Zabezpieczyłem Emmę w zamkniętym, pracującym na biegu jałowym samochodzie, zadzwoniłem do mojego najstarszego przyjaciela z lokalnej policji, Dona Gillespiego, i kazałem mu wezwać policję stanową, FBI i worki na zwłoki. Następnie wyważyłem kopniakiem troje zamkniętych drzwi w domu, ratując dziewięcioro wygłodzonych, posiniaczonych dzieci z cel bez okien, zanim syreny w końcu przebiły noc.
Ale gdy siedziałem na tylnej klapie samochodu, patrząc, jak federalni wywlekają Myrtle w kajdankach, Emma wyszeptała coś, co skutecznie zakończyło moje małżeństwo na zawsze.
„Mama mnie tu zawiozła” – zapłakała cicho. „Powiedziała babci, że muszę zostać ukarana”.
Rozdział 3: Architektura zdrady
Apartament hotelowy w mieście był agresywnie jasny i ciepły, co stanowiło ostry kontrast z mroźnym koszmarem gór. Emma w końcu zasnęła, uśpiona wyczerpaniem i łagodnymi zapewnieniami pediatry Dona, który przemycił jej traumę. Siedziałem w fotelu przy oknie, a naładowany pistolet leżał na stole obok mojego świecącego laptopa.
Wyciągałem każdy wątek, jaki udało mi się znaleźć na temat Duchowego Rekolekcji „Nowe Początki”. Sieć była przerażająca. Rozpaczliwe posty na forach rodziców, którzy twierdzili, że ich dzieci wróciły nieme i posiniaczone, były ignorowane przez lokalne władze. Christina Slaughter, emerytowana pracownica socjalna, która trzy lata temu badała obóz, nie znalazła „żadnych dowodów nadużyć” i miesiąc później cudem przeszła na emeryturę do rozległej posiadłości nad brzegiem morza na Florydzie.
Mój telefon zawibrował. To był Derek Mullen, mój dawny obserwator z 75. Pułku Rangerów. Zadzwoniłem do niego kilka godzin temu, potrzebując kogoś, kto operuje ściśle
poza hierarchią.
„Powiedz, że znalazłeś zgniliznę” – odpowiedziałem.
„To poważna sprawa, bracie” – zatrzeszczał głos Dereka w głośniku. „Myrtle nie działała sama. Akt własności i spółka LLC należą do niejakiego Hermana Savage’a. Jej brata. Jest urzędującym sędzią okręgowym. Zajmuje się wszystkimi sporami rodzinnymi i dotyczącymi nieletnich w twoim okręgu. Każda skarga na obóz Myrtle lądowała na jego biurku. Systematycznie je wszystkie chował”.
Zamknąłem oczy. „A pracownik socjalny?”
„Była żona Hermana. Pobierała wypłaty od fikcyjnej firmy powiązanej z obozem. Ale Eric… jest gorszy szczegół. Dostałem się do ksiąg finansowych obozu. Pobierali od elitarnych rodzin pięćdziesiąt tysięcy dolarów od osoby. Ale jest tam kolumna z kosztami cyklicznymi. „Premie za polecenia”. Pięć tysięcy dolarów wypłacane za każde nowe dziecko zrekrutowane do programu”.
„Kto był tym rekruterem?” – zapytałem, choć żółć podeszła mi do gardła i tak już dała mi odpowiedź.
Derek zrobił pauzę. „Brenda. Podpis twojej żony widnieje na dwudziestu dwóch różnych przelewach.”
Nie powiedziałem ani słowa. Rozłączyłem się, pocałowałem Emmę w czoło, zostawiłem ją pod strażą uzbrojonej policjantki, którą zapewnił Don, i pojechałem z powrotem do domu, który kiedyś nazywałem domem.