Wyglądała na wyczerpaną. „Nie mogę znaleźć domu. Kierowca zostawił mnie na złym skręcie”.
Jej buty były przesiąknięte błotem, a nie miała telefonu. Nie mogłem jej tam zostawić. Pomogłem jej wsiąść do samochodu, podkręciłem ogrzewanie i próbowałem poskładać w całość jej miejsce. Jedyne, co pamiętała, to że jej dom miał żelazną bramę i długi kamienny podjazd gdzieś w pobliżu.
Jechaliśmy drogą za drogą, a deszcz się nasilał. Dwa razy moje opony zatonęły w miękkim błocie, próbując zawrócić. Zniszczyłem sukienkę, wypychając samochód. W końcu wskazała słabo przed siebie.
„Ta brama… tam”.