Linda, matka Ryana, próbowała załagodzić sytuację. „Margaret, może powinniśmy to omówić prywatnie”.
Margaret nawet na nią nie spojrzała. „Ta rodzina już za dużo ukrywała w tajemnicy. Dlatego publicznie stała się płytka”.
Ktoś przy grillu zaśmiał się nerwowo. Nikt do nich nie dołączył.
Charles sztywno wyprostował ramiona. „Zawstydzasz tę rodzinę”.
Margareta odpowiedziała natychmiast. „Nie, Charles. Sam to zrobiłeś”.
Ryan podszedł do mnie i wziął mnie za rękę. Po raz pierwszy odkąd go poznałam, spojrzał prosto w oczy ojca.
„Jesteś winien Emily przeprosiny”.
Charles wpatrywał się w niego. „Wybierasz ją ponad rodzinę?”
Głos Ryana pozostał spokojny i opanowany. „Wybieram przyzwoitość”.
Napięcie narastało tak bardzo, że słyszałam trzask ognia w palenisku grilla.
Potem Margaret odezwała się ponownie.
„Jest jeszcze coś, o czym wszyscy tutaj powinni wiedzieć”.
Skinęła w stronę prawnika rodziny, który cicho pojawił się w drzwiach, niosąc teczkę.
„W zeszłym miesiącu poprawiłam swój plan majątkowy” – powiedziała. „Kontrola nad fundacją charytatywną Whitmore i znaczna część mojego majątku trafią do tego członka rodziny, który udowodni, że ceni ludzi bardziej niż wygląd”.