Myślałam, że poślubienie mojego byłego teścia to jedyny sposób, by ochronić moje dzieci i powstrzymać mojego byłego męża przed ich odebraniem. Ale tuż po ceremonii Peter powiedział coś, co wstrząsnęło moim światem: teraz, gdy nie było już odwrotu, mógł w końcu wyjaśnić, dlaczego się oświadczył.
Mam 30 lat i dwójkę dzieci z moim byłym mężem Seanem: siedmioletniego syna Jonathana i pięcioletnią córkę Lilę. Od czasu naszego rozwodu stały się one dla mnie głównym wsparciem i sensem każdego dnia.
Sean kiedyś zapewnił mnie, że ze mną i dziećmi zbuduje prawdziwą rodzinę. Nalegał, żebym rzuciła pracę i całkowicie poświęciła się domowi. Wtedy brzmiało to przekonująco i uwierzyłam mu. Ale stopniowo wszystko się zmieniło: rozmowy stały się chłodniejsze, moje opinie przestały być brane pod uwagę, a ja stałam się dla niego praktycznie niewidzialna.
„Beze mnie nic nie masz” – powiedział pewnego dnia. Dodał, że zabierze dzieci i wyeliminuje mnie z ich życia.