Wyszłam za mąż za mojego byłego ojca ze względu na dzieci, a on po ślu
„Cały czas pamiętałem tę rozmowę” – powiedział Peter. „I wiedziałem, do czego zdolny jest mój syn”.
Te słowa wzbudziły moją niepokój. Następnego dnia zaczęłam dostrzegać oznaki, że stopniowo odsuwają mnie od życia moich dzieci: ogłoszenia szkolne, których nie widziałam, listy, których nie otrzymałam, i dokumenty, o których nie wiedziałam. Wszystko narastało – byłam celowo odsuwana na bok.
Później znalazłam numer Kelly, byłej asystentki Seana, i spotkałam się z nią w kawiarni. Potwierdziła moje najgorsze obawy: Sean mówił tak, jakby moje odejście i jego zwycięstwo były tylko kwestią czasu. Był pewien, że pewnego dnia dzieci zostaną z nim, a ja po prostu zniknę z ich życia.
Potem przestałam czekać i zaczęłam działać. Sama odbierałam dzieci ze szkoły, sprawdzałam ich plany zajęć, sama zajmowałam się papierkową robotą i telefonami. To było nietypowe, ale z każdym dniem czułam się znów jak matka, a nie jak cień w czyjejś historii. Kiedy Sean próbował zmienić nasze plany i zabrać dzieci na dłuższy okres, po raz pierwszy stanowczo powiedziałam „nie” i ustąpił.