Wyszłam za mąż za mojego byłego ojca ze względu na dzieci, a on po ślu
W tym momencie zrozumiałem: sama miłość niczego tu nie naprawi. Jedyną osobą, która się ode mnie nie odwróciła, był ojciec Seana, Peter. Był wdowcem, spokojnym, uważnym i znacznie częściej niż Sean bywał na urodzinach wnuków. Kiedy byłem poważnie chory, to właśnie Peter codziennie przychodził do szpitala i pomagał przy dzieciach.
A potem wszystko się kompletnie rozsypało: Sean przyprowadził do domu inną kobietę i kazał mi się wyprowadzić. Nie miałam rodziców ani krewnych, tylko rzeczy, które udało mi się spakować, i dzieci, których nie miałam zamiaru zostawiać. Bez ostrzeżenia poszłam do Petera. Po prostu otworzył drzwi, zobaczył nas i cicho wpuścił.
- Tej nocy, gdy dzieci spały, przyznałam, że zostałam z niemal niczym.
- Piotr spokojnie odpowiedział, że mam już to, co najważniejsze – moje dzieci.
- A potem nagle powiedział: jeśli chcę chronić siebie i dzieci, musimy się pobrać.
Na początku myślałam, że to żart. Ale on nie żartował. Powiedział, że da mu to możliwość adopcji dzieci i zapewni nam ochronę prawną. Rozwód przebiegł szybko: nie miałam żadnych środków do walki, a Sean już zapewnił sobie przewagę.