Barbara stanęła na środku ogromnej, udekorowanej kwiatami sceny. Stuknęła
srebrną łyżeczką w kryształowy kieliszek do szampana, dając znak, żeby zachować ciszę. Podano jej
mikrofon. Uśmiechnęła się promiennym, drapieżnym uśmiechem, który znałam
bardzo dobrze – to był uśmiech, który miała na twarzy tuż przed tym, jak kogoś wypatroszyła.
„Panie i panowie” – Barbara rozpromieniła się, a jej głos rozbrzmiał idealnie w
nowoczesnym systemie dźwięku przestrzennego. „Dziękuję wam wszystkim, że jesteście tu, aby
świętować najważniejszy dzień w życiu mojej pięknej Chloe”.
Zatrzymała się na grzeczne, pochlebcze brawa.
„Mam bardzo specjalne ogłoszenie” – kontynuowała Barbara, omiatając wzrokiem
tłum, aż w końcu jego wzrok utkwił prosto we mnie, siedzącego w cieniu
z tyłu.
Żołądek podskoczył mi do gardła. Zimny, ciężki strach ogarnął moją pierś.
„Moja piękna Chloe i Preston spodziewają się pierwszego dziecka!” – oznajmiła Barbara, a jej głos podniósł się teatralnie.
Sala balowa wybuchła wiwatami, westchnieniami i brawami. Chloe zarumieniła się
dramatycznie, kładąc dłoń na płaskim brzuchu.
„I” – kontynuowała Barbara, unosząc dłoń, by uciszyć tłum. Jej oczy
zwęziły się w okrutne, wyrachowane szparki, gdy nie odrywała wzroku od mojego stołu.
„W prezencie ślubnym, aby zapewnić jej noworodkowi podróż w absolutnym bezpieczeństwie
i luksusie… jej starsza siostra, Elena, obdarowuje ich swoim nowym, robionym na zamówienie
Rolls-Royce’em!”
Dwustu elitarnych gości zamarło z zachwytu i gromkimi brawami. Ludzie odwracali się na swoich miejscach, patrząc na mnie szeroko otwartymi,
pod wrażeniem oczami.
Zamarłem całkowicie.